Dla Kochanej Maji ! <33
######################################
Siedze właśnie na miekkiej kanapie i rozmyślam czy coś jeszcze lepszego mogło mnie spotkać. A mianowicie chodzi mi o to że Mam wspaniałego chłopaka Louisa i jeszcze jestem z nim w ciąży tylko że właśnie dzisiaj się dowiedziałam i mam zamiar mu o tym powiedzieć jak wróci z pracy. Z zamyśleni wyrwał mnie głosiny huk drzwiami wstałam szybko z kanapy i ruszyłam w strone drzwi. Gdy doszłam do drzwi zobaczyłam Louisa
-Kochanie możemy pogadać ? - spytałam się go spokojnie
-O czym znowu ? - powiedział oschle
-Chodzi do salonu- powiedział i ruszyliśmy. Usiedliśmy na kanapie i zaczeliśmy rozmowę
-No więc o czym chiałaś ze mną pogadać ?
-Więc tak ....
-No wyduś to z siebie !
-No więc jestem w ciąży masz ochotę na ciasto marchewkowe ? - powiedziałam tak szybko aby nie zrozumiał
-O tak bradzo chęt....Co !!! ????????
-No się pytam czy chcesz ciastko marchewkowe ?
-Nie to 3 wyrazy przed tym
-jestem w ciązy
-Z kim ?
-Z Tobą !
-Nie wierze puszczałaś sie gdy ja jeździłem w trasy
-Co ty gadasz nigdy bym ci tego nie zrobiła !
-Wy noś się z tego domu nie chcę cię już więcej widzieć ty dziwko !
Po tych słowach do oczu napłyneły mi łzy . Pobiegłam szybko na góre do naszej przepraszam poprawka już jego sypialni. Wziełam największą walizke i powrzucałam do niej wszystkie moje rzeczy nie obchodziło mnie czy bd w nieładzie czy nie. obchodziło mnie tylko to żeby szybko się stąd wynieśc i gdzie ja bd mieszkać . Szybko zbiegłam na dół ubrałam buty i płaszcz wybiegłam z domu nie wiedząc do kąt sie wybrać. Pomyślałam że pójdę do Daniell.
Wyjełam telefon i zadzwoniłam do niej
*pierwszy sygnał .....drugi ....trzeci i odebrała*
-Halo Maja ?
-Tak Hej Daniell mogę u ciebie się zatrzymać na kilka dni ?
-Ale zaraz co się stało kochanie ?
-Opowiem ci wszystko zaraz
-Ok OK poczekaj przyjadę po ciebie i możesz u mnie spać ile chcesz ! gdzie jesteś ? - *podajesz jej ulice i się rozłanaczasz*
Jakieś 10 minut czekałaś i Daniell już była
-Wsiadaj !-wsiadłam i pojechałyśmy u niej w domu byłyśmy za 10 minut . Opowiedziałaś wszystko Daniell a ona zrobiła ci herbate i przygotowała ci pokój
***************minoł rok************
Lou próbował się z tobą skontaktować ale ty nie odbierałaś. Urodziła ci się śliczna córeczka której dałaś na imię Łucja. Łucja miała już 3 miesiące i zaczynała już powoli chodzić za lączki. Pewnego dnia razem z Daniell i Łucją poszłaś do parku. Daniell trzymałą Łucje za jedną rączke a ja za drugą . Na moje nie szczęście spotkaliśmy Liama Harrego Zayna Nialla no i oczywiście Louisa. Na moje nieszczęście Niall mnie poznał.
-Hej Maja
-Cześć
-Czyje to dziecko ? - zapytał tym razem Hazz
-Yyy...nie ważne
-ale ona jest podobna do Lou
-wydaje wam się ! -krzykanełam i wziełam Łucje na ręce razem z daniell ruszyłyśmy drużką na plac zabaw . usłyszałam za sobą znany mi głos
-Majka zaczekaj- tak to był Lou
-Co chcesz !
-słuchaj ja przepraszam ja nie chciałem cię wyżucić prosze wybacz mi
-pff...mam ci wybaczyc ? hmm... pomyślmy ... nie ! wiesz Lou radze z sb świetnie sama.
-Majka no weź ja nawet nie wiem jak moja córka ma na imię chcę ją wychować . Kocham ją i ciebie też
-Nie wież jak ona się nazywa dlatego że sam do tego dopuściłeś nie , nie pozwole ci mojej córki wychować i nie , nie kochasz jej bo nawet jej nie znasz a czy mnie kochasz to nie wiem ale wiem jedno nie zasługujesz na nas !
-Ej no weź ona jest taka jak ja słodka roześmiana itp
-hahah....jej znalazł się...idealny tatuś !-powiedziałam sarkastycznie
-No weź Maja *chciał mnie dotknąć w polko ale ja się ocunełam *
-Zostaw mnie i moją córeczke w spokoju rozumiesz ? Mam cię dosyć Lou nikt nie zranił mnie tak jak ty! Żegnaj - powiedziałam i odeszłam Lou stał tak bez ruchu a ja z Łucją i przyjaciółką wróciłyśmy do domu.
*****2 lata później rok 2036*******
Co słychać u Lou ? nie wiem ! 1D się rozpadło a ja zostałam żoną Hazzy . Bo tylko z nim utrzymywałam kontakty i wgl. no i tak wyszło że jest m jego żoną Łucja nie zna swojego biologicznego ojca do dziś i to chyba dobrze . Hazz ją szanuje jak swoją własną córkę a 2 dziecko już w drodze.
niedziela, 10 listopada 2013
Z Hazzą smiale ;p
Te opowiadanie dedykuje Kochanej Martynki <33
#################################
Co?! Gdzie ona jest?! Co zrobiła?! - Krzyczał przejęty Harry przez telefon do Nialla.
- Harry , spokojnie. Znaleźliśmy ją . Leży w szpitalu , zajmą się nią . - Tłumaczył blondyn
* tymczasem u Ciebie *
- Na korytarzu stoi .. - przerwałaś pielęgniarce
- HARRY?! - Krzyknęłaś
- Nie proszę się uspokoić , musi się pani oszczędzać . Liam Payne chciałby z panią porozumawiać poproszę go za 15 minut musi pani ochłonąc. ........... Pielęgniarka wyszła.
Dlaczego jesteś w szpitalu? A więc... Piątkowy wieczór , czekasz na twojego chłopaka Harrego z obiadem , dobrym filmem i z prezentem na waszą pierwszą rocznice odkąd jesteście razem . Ostatnio Harry coraz częściej gdzieś wybywa. Ale obiecał że będzie więc czekałaś. Mijała jedna godzina , druga , trzecia . Odpuściłaś. Usiadłaś przed telewizorem załamana i nagle telefon. Na wyświetlaczu Harry
* Hej kochanie .- powiedział nachlany Hazza
- Co ty odwalasz?! Czekam na Ciebie od 3 godzin! - Krzyknęłaś do słuchawki
* w słuchawce usłyszałaś znany ci śmiech dziewczyny*
- Czy z tobą jest Taylor? - zapytałaś zamurowana
- Yyy.. No .
* rozłączyłaś się *
Pękło coś w tobie. Zaczęłaś płakać , poszłaś do kuchni po drodze rozbiłaś piękny szklany wazon , otworzyłaś dolną szafkę i wyjęłaś żyletki .
* 10 minut puźniej *
Ledwo zdołałaś wybrać numer do Nialla.
- Tak t.i?
- Prosze przyjedź .- wydukałaś zapłakana i roztrzęsiona
- Gdzie jesteś ?! - Krzyknął blondyn
- Nie wiem
* zemdlałaś *
Obudziłaś się dopiero w szpitalu i właśnie wracamy do początku tej sytuacji . Kiedy Harry świetnie bawił się z Taylor ty chciałaś ukrucić sobie życie.
* usnęłaś *
- T.I? - obudził Cię twój ulubiony głos Otworzyłaś powieki i zobaczyłaś Harrego . - Skarbie
* wziął Cię za rękę *
nigdy więcej nie nawalę , przepraszam . Byłem pijany , nigdy więcej nie zrobie Ci krzywdy. Przepraszam . Kocham Cię .- mówił Harry przez łzy
* Pocałował Cię w czoło *
- Nie mógłbym żyć bez Ciebie , nigdy więcej nie rób takich rzeczy
- Kocham Cię .- tyle mogłaś powiedzieć Harry położył się obok Ciebie i usnęliście ***********
#################################
Co?! Gdzie ona jest?! Co zrobiła?! - Krzyczał przejęty Harry przez telefon do Nialla.
- Harry , spokojnie. Znaleźliśmy ją . Leży w szpitalu , zajmą się nią . - Tłumaczył blondyn
* tymczasem u Ciebie *
- Na korytarzu stoi .. - przerwałaś pielęgniarce
- HARRY?! - Krzyknęłaś
- Nie proszę się uspokoić , musi się pani oszczędzać . Liam Payne chciałby z panią porozumawiać poproszę go za 15 minut musi pani ochłonąc. ........... Pielęgniarka wyszła.
Dlaczego jesteś w szpitalu? A więc... Piątkowy wieczór , czekasz na twojego chłopaka Harrego z obiadem , dobrym filmem i z prezentem na waszą pierwszą rocznice odkąd jesteście razem . Ostatnio Harry coraz częściej gdzieś wybywa. Ale obiecał że będzie więc czekałaś. Mijała jedna godzina , druga , trzecia . Odpuściłaś. Usiadłaś przed telewizorem załamana i nagle telefon. Na wyświetlaczu Harry
* Hej kochanie .- powiedział nachlany Hazza
- Co ty odwalasz?! Czekam na Ciebie od 3 godzin! - Krzyknęłaś do słuchawki
* w słuchawce usłyszałaś znany ci śmiech dziewczyny*
- Czy z tobą jest Taylor? - zapytałaś zamurowana
- Yyy.. No .
* rozłączyłaś się *
Pękło coś w tobie. Zaczęłaś płakać , poszłaś do kuchni po drodze rozbiłaś piękny szklany wazon , otworzyłaś dolną szafkę i wyjęłaś żyletki .
* 10 minut puźniej *
Ledwo zdołałaś wybrać numer do Nialla.
- Tak t.i?
- Prosze przyjedź .- wydukałaś zapłakana i roztrzęsiona
- Gdzie jesteś ?! - Krzyknął blondyn
- Nie wiem
* zemdlałaś *
Obudziłaś się dopiero w szpitalu i właśnie wracamy do początku tej sytuacji . Kiedy Harry świetnie bawił się z Taylor ty chciałaś ukrucić sobie życie.
* usnęłaś *
- T.I? - obudził Cię twój ulubiony głos Otworzyłaś powieki i zobaczyłaś Harrego . - Skarbie
* wziął Cię za rękę *
nigdy więcej nie nawalę , przepraszam . Byłem pijany , nigdy więcej nie zrobie Ci krzywdy. Przepraszam . Kocham Cię .- mówił Harry przez łzy
* Pocałował Cię w czoło *
- Nie mógłbym żyć bez Ciebie , nigdy więcej nie rób takich rzeczy
- Kocham Cię .- tyle mogłaś powiedzieć Harry położył się obok Ciebie i usnęliście ***********
poniedziałek, 4 listopada 2013
Never Lose Hope cz. 2
-to ty nie wiesz kim my jesteśmy ? -
-hmm...piątką rozwydrzonych bachorów ?
-aha widać że nas nie znasz nie bd zadawali się z niższymi rozwojem niż my !-po tych słowach usiadłam i w ciszy zasnełam.
Po pewnym czasie obudziły mnie śmiechy .Pięciu gówiniaży stało prze de mną i żałośnie rechotali.Gdy otworzyłam oczy szybko zamilkli.Wysoki a zarazem niski blondyn powiedział że bardzo przepraszają i chcieliby żebym z nimi usiadła po kilku minutach zapoznawania się .przypomniało mi się o piątce chłopaków którzy założyli zespół i nazywali się one direction czy jakoś tak.
Zapytałam się ich o to .Nieśmiale sie przyznali .A więc zapytałam czy nie są z tego dumni odpowiedziali że to jest praca jak każda inna ...to ja już w tym momęcie nie wytrzymałam i myślałam że wyjde z sb i stanę obok
-nie prawda to nie jest praca jak każda inna!!!-wykrzyczałam
-no jest-powiuedzieli równocześnie
-Nie , nie jest bo gdyby była to dziewczyny nie zabyjały by sie o was i nie darły by się na całe gardło gdyby was widziały-powiedziałąm na jednym tchu
-No dobra masz racje to nie jest normalne !!-zaśmiali sie
Nagle podeszła do nas stuardessa (nie wiem jak się pisze) i powiedziaął że za 10 minut lądujemy. w samolocie zrobił się straszny szum i nic nie było słychać.Gdy tylko pożegnałaś się z nimi znikneli w tłumie ludzi .....................
-hmm...piątką rozwydrzonych bachorów ?
-aha widać że nas nie znasz nie bd zadawali się z niższymi rozwojem niż my !-po tych słowach usiadłam i w ciszy zasnełam.
Po pewnym czasie obudziły mnie śmiechy .Pięciu gówiniaży stało prze de mną i żałośnie rechotali.Gdy otworzyłam oczy szybko zamilkli.Wysoki a zarazem niski blondyn powiedział że bardzo przepraszają i chcieliby żebym z nimi usiadła po kilku minutach zapoznawania się .przypomniało mi się o piątce chłopaków którzy założyli zespół i nazywali się one direction czy jakoś tak.
Zapytałam się ich o to .Nieśmiale sie przyznali .A więc zapytałam czy nie są z tego dumni odpowiedziali że to jest praca jak każda inna ...to ja już w tym momęcie nie wytrzymałam i myślałam że wyjde z sb i stanę obok
-nie prawda to nie jest praca jak każda inna!!!-wykrzyczałam
-no jest-powiuedzieli równocześnie
-Nie , nie jest bo gdyby była to dziewczyny nie zabyjały by sie o was i nie darły by się na całe gardło gdyby was widziały-powiedziałąm na jednym tchu
-No dobra masz racje to nie jest normalne !!-zaśmiali sie
Nagle podeszła do nas stuardessa (nie wiem jak się pisze) i powiedziaął że za 10 minut lądujemy. w samolocie zrobił się straszny szum i nic nie było słychać.Gdy tylko pożegnałaś się z nimi znikneli w tłumie ludzi .....................
Subskrybuj:
Posty (Atom)