poniedziałek, 4 listopada 2013

Never Lose Hope cz. 2

-to ty nie wiesz kim my jesteśmy ? -
-hmm...piątką rozwydrzonych bachorów ?
-aha widać że nas nie znasz nie bd zadawali się z niższymi rozwojem niż my !-po tych słowach usiadłam i w ciszy zasnełam.
Po pewnym czasie obudziły mnie śmiechy .Pięciu gówiniaży stało prze de mną i żałośnie rechotali.Gdy otworzyłam oczy szybko zamilkli.Wysoki a zarazem niski blondyn powiedział że bardzo przepraszają i chcieliby żebym z nimi usiadła po kilku minutach zapoznawania się .przypomniało mi się o piątce chłopaków którzy założyli zespół i nazywali się one direction czy jakoś tak.
Zapytałam się ich o to .Nieśmiale sie przyznali .A więc zapytałam czy nie są z tego dumni odpowiedziali że to jest praca jak każda inna ...to ja już w tym momęcie nie wytrzymałam i myślałam że wyjde z sb i stanę obok
-nie prawda to nie jest praca jak każda inna!!!-wykrzyczałam
-no jest-powiuedzieli równocześnie
-Nie , nie jest bo gdyby była to dziewczyny nie zabyjały by sie o was i nie darły by się na całe gardło gdyby was widziały-powiedziałąm na jednym tchu
-No dobra masz racje to nie jest normalne !!-zaśmiali sie
Nagle podeszła do nas stuardessa (nie wiem jak się pisze) i powiedziaął że za 10 minut lądujemy. w samolocie zrobił się straszny szum i nic nie było słychać.Gdy tylko pożegnałaś się z nimi znikneli w tłumie ludzi .....................

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz