Zadrżałam z
zimna
-Zimno ci-spytał troskliwie Niall
-Zimno ci-spytał troskliwie Niall
-Troszke- podał mi swoją bluze. Wdychałam woń jego perfum były bardzo
ładne.tak jakbum je juz skądś znała .
-może sie przejdziemy? – zapyał
-może sie przejdziemy? – zapyał
-oki-odpowiedziałam -Mój tata miał podobne perfumy do twoich-uśmiechnełam
się do Nialla
uśmiechnął sie i nic nie mówiąc złapał mnie
za rękę i poszliśmy krętymi uliczkami wgłąb ogrodu
-Niall?- -Tak? -Po pierwsze puść moją rękę po drugie skąd znasz tak dobrze ten ogród?-zapytałam puszczając jego rękę -Bo wiesz Perri to moja siostra-powiedział drapiąc się po głowie a mnie całkiem zamurowało
-Niall?- -Tak? -Po pierwsze puść moją rękę po drugie skąd znasz tak dobrze ten ogród?-zapytałam puszczając jego rękę -Bo wiesz Perri to moja siostra-powiedział drapiąc się po głowie a mnie całkiem zamurowało
-yyy-to czemu mi nie powiedziała?-
-nw ale to u niej normalne nigdy sie mną nie chwaliła-
-nw ale to u niej normalne nigdy sie mną nie chwaliła-
oczy zrobiłu mi sie jak zakrętki od papsi.
-ale
my sie wogule nie znamy. niail. jak ty sobie to wyobtażasz?
-no tak -Niall po prostu przyznaj się że chodzi ci tylko o jedno
-co? Nie-prychnoł zmieniając głos na wyrzszy . Mianowicie kłamał
-no tak -Niall po prostu przyznaj się że chodzi ci tylko o jedno
-co? Nie-prychnoł zmieniając głos na wyrzszy . Mianowicie kłamał
-AHA fajnie!-powiedziałam i poszłam w drugą
strone prosto do domu
-Mili czekaj stój
-NIe
mam ochoty z tb gadać-złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do Sb
-Wiem że na mnie lecisz-
-Ugh-uderzyłam go z ''liścia'' i uciekłam z
domu prosto do swojego domu. następnego dnia gdy się obudziłam zobaczyłam ze
mam nie odebrane 56 połączenia od nieznanego numeru -to on-pomyślałam. -ale skąd
on ma mój nr- -PERRI-zabije ją. mówiłąm sama do sb.szybko zrobiąłm poranną
toalete.i wyszłam do szkoły.Gdzie spotkałam Perri i El
-Perri jak mogłaś nie powiedzieć mi że
niall to twój brat i jeszcze dałaś mu mój nr tel
-Mili uspokój się jemu naprawde na tb
zależy nigdy nie widziałam żeby patrzył na dziewczyne tak jak na cb
-Perri on patrzy tak na mnie tylko dlatego
że na niego nie lece a on chce mnie przelecieć-perri wybuchła śmiechem. Po 4 lekcji perri zwolniła sie i kazała mi wyjść na zewnątrz szkoły by ,, niby '' ze mną porozmawiać .
tak jak sie spodziewałam ON tez tam był od razu zawróciłam do szkoły ale on stanął przy drzwiach i nie chciał mnie wpuścić
- wpuść mnie zboczeńcu-
-on na ptawde taki nie jest-krzykneła perri
-ja myśle jednak inaczej-parsknełam
-plisss daj mi szanse obiecuje ze jaj nie zmarnuje-
-słabo ci idzie przekonywanie mnie -
on złapał mnie za ręke odwrucił mnie i......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz